Wizyta u nowego fryzjera (a do tego stylisty) była dla nie fascynującym przeżyciem. Trochę nerwów, więcej podniecenia i czy wyglądam jak bóstwo? Trudno mi się przyzwyczaić do tak drastycznej zmiany – cięcie i kolor zupełnie inne niż zwykle. Ale do odważnych świat należy, nieprawdaż?
Rozwiązaniem stylisty było zrobienia z długich jasnych włosów krótkie ciemne. W pełni oddałam się w jego ręce, czekając jedynie na zaskakujące rezultaty. Z włosów bezwiednie opadających na ramiona (bez grzywki) o naturalnym kolorze (ciemny blond) powstało niesymetryczne cięcie, pasma mocno skrócono, a na czole pojawiła się gruba, choć niesymetryczna i krótka grzyweczka. A nowy kolor włosów to kasztanowy brąz.
Każda wizyta u fryzjera w celu zmiany fryzury (ale nie lekkiego podcięcia, ale większych przeobrażeń) to poważne wyznanie. Dlatego wybierajmy tylko sprawdzone zakłady, tak aby nasza fryzura rzeczywiście dobrze wyglądała. Lepiej więcej zapłacić, ale oddać się w ręce profesjonalistów, którzy faktycznie zrobią nas na bóstwa.